Wydawca treści

Przejęli wiedzę bartników z Baszkirii.

Tradycyjnie zaczęło się od szkolenia.

Tradycyjnie zaczęło się od szkolenia, bo w pierwszej kolejności wiedzę trzeba zdobyć, aby później z niej korzystać.
Nadleśniczy Paweł Kałużyński, leśniczy Krzysztof Nowik i dwóch podleśniczych Piotr Gutsche i Maciej Jabłoński z naszego nadleśnictwa wzięli udział w szkoleniu, na którym mieli możliwość zapoznać się z zapomnianą sztuką bartniczą.

Leśniczy Andrzej Pazura z nadleśnictwa Spała gdzie odbyło się szkolenie, przekazał naszym leśnikom tajniki wiedzy bartniczej, jakie sam uzyskał od bartników z Baszkirii.

Na efekty nie trzeba było długo czekać, w lasach nadleśnictwa Płytnica zawisła pierwsza barć.

Wykonana z jednego kawałka kłody sosnowej, została wydrążona w środku, odpowiednio przygotowana na przyjęcie lokatorów i zwieszona na drzewie.

W naszych lasach nie ma niedźwiedzi, więc nie trzeba było barci zabezpieczać przed misiem.

Teraz pozostaje jedynie zwabić pszczoły do ich nowego domu i dbać o to, aby właściwie się rozwijały.

Z pewnością nasi bartnicy, będą odwiedzali swoje podopieczne i nie tylko po to by skosztować miodu dzikich pszczół.

Podebranie pewnej ilości miodu z pszczelego gniazda mobilizuje te pracowite owady do intensywniejszej pracy, a tym samy pszczoły zbierając nektar zapylą więcej roślin, a o to głównie chodzi w tym przedsięwzięciu. Bez pszczół i innych owadów zapylających wiele roślin może zostać niezapylonych, a to spowoduje, że nie będą owocowały.

Nie każdy może budować barcie, czy zajmować się pszczelarstwem, ale każdy może wspomóc owady zapylające.

Na balkonie, w ogrodzie, czy na działce można ustawić „domki", w których owady te znajdą schronienie i miejsce do wychowania swojego potomstwa.

Miodu oczywiście od takich owadów nie uzyskamy, ale zapewnimy im możliwość rozwoju, co spowoduje wzrost liczebności tych zwierząt, a one odwdzięczą się swoją pracą.